23.03.2023r. – dziś gościliśmy kotkę o imieniu Lesia - Nikoli Świderskiej z klasy IB.
Nikola i Lesia przybyły do nas w towarzystwie mamy. Urocza, pręgowana Lesia z wielkimi, zielonymi oczkami o przepięknym pyszczku, ukryta w transporterku, spoglądała z niego zaciekawiona nowym miejscem. Była mocno wystraszona i niepewna. Po zdjęciu pokrywy transporterka nie czuła się bezpiecznie, więc zaglądała ze środka na to, co działo się wokół.
Nasi uczniowie wzięli sobie do serca wcześniejszą pogadankę o płochliwości i dużym lęku Lesi przed nieznanym miejscem. Wspaniale stosowali się do zaleceń, by zachować ciszę i nie być natarczywym względem kotka. Lesia urodziła się w Holandii. Była kotkiem znajomych rodziców Nikoli. Uznali oni jednak, że nie była to dobra decyzja i chcieli oddać kotka w dobre ręce. Rodzice Nikoli zawsze marzyli o posiadaniu kotka. Tato zrobił swoim dziewczynom niespodziankę i przyniósł Lesię do domu. Tak właśnie zaczęła się piękna przygoda kotki w nowej, kochającej rodzinie. Mama przeszukując w internecie propozycje imion, natknęła się na imię Lesia, które bardzo ją urzekło. Postanowiła, że ich kotek tak będzie miał na imię. Na cześć taty! Nadanie imienia było niezapomnianym i ogromnie ważnym momentem w życiu rodziny. Nikola, jako małe dziecko z niesamowitą radością i entuzjazmem przyjęła tę nowinę. W trakcie naszych rozmów Lesia bacznie obserwowała nas z transporterka - swojej oazy bezpieczeństwa. Obwąchiwała wyciągane do niej dłonie dzieci. Kotka rozśmiesza i rozbawia całą rodzinę. Uwielbia wspólne zabawy. Kiedy Nikola rzuca jej papierowe kulki, przewrotom i szaleństwom nie ma końca. Kocha papierowe instrukcje z pudełek po lekach i wszystko to, co szeleści. Ma ulubioną zabawkę myszkę, którą posiada od początku zamieszkania z rodziną. Obwąchuje ją, podrzuca, gryzie, leży i śpi z nią. Jest bardzo sprawna i skoczna. Łapie mysz i piłki w locie. Jesienią rodzina nazywa Lesię „jesiennym świrem”. Kotka uwielbia ruszające się i szeleszczące na wietrze liście. Siada wtedy w oknie, obserwuje je, wydając przy tym różne dźwięki. Mama z Nikolą przynoszą swojej pupilce liście pozbierane na spacerze, by mogła się nimi pobawić. Czasami wołają na nią „pasek”, ze względu na paski i prążki na jej całym ciałku. Lesia uwielbia zapach taty. Kiedy znajdzie koszulkę taty, układa się na niej, wyciąga się, łasi i wywraca. Te zachowania niesamowicie rozśmieszają i bawią rodzinę. Kiedy domowników nie ma w domu, kotka spędza czas na łóżku Nikoli. Ustępuje jej miejsca dopiero, kiedy ta wraca do domu. Śpią wspólnie. Są właściwie nierozłączne. Kiedy Nikola płacze, Lesia interweniuje jako pierwsza. Kotkę stresują wyjścia do weterynarza. Z niepokoju bardzo drapie. Dziś też pewnie myślała, że jedzie właśnie tam. Wizyty u weterynarza są jednak konieczne i obowiązkowe. Zwłaszcza, kiedy zwierzak choruje. Zimą Lesia się przeziębiła. Dostałakataru i kaszlu. Okazało się, że ma zapalenie płuc. Długie leczenie na szczęście doprowadziło ją do pełni zdrówka. Pewnego wieczoru wypadła z otwartego okna na trzecim piętrze. Do tej chwili lubiła spacery oraz przesiadywanie na parapecie otwartego okna. Zawsze wracała bezpiecznie do środka. Rodzina szukając jej tego dnia w domu poczuła niepokój. Słysząc drapanie elewacji dochodzące z zewnątrz,zaniepokoiła się jej nieobecnością. Zbiegli na dół. Znaleźli ją czekającą i wystraszoną pod drzwiami klatki. Spadając,obdrapała sobie pyszczek i nosek. Miała wiele szczęścia, że nic poważnego się nie stało. Od tamtej chwili okno zawsze jest uchylone dla bezpieczeństwa kotki. Lesia uwielbia dobrze zjeść. Jada mokrą i suchą karmę. Do tego kocha przekąski, szczególnie nadziane chrupki. Nikola ją testuje podczas karmienia. Daje jej dwie saszetki do wyboru i to Lesia swoim węchem decyduje, którą chce zjeść. Uwielbia zlizywać miseczki po mleku i kubeczki po jogurtach, które pozostawia Nikola. Jest dzielną i silną kotką. Od kiedy zamieszkała z ukochaną rodziną w Holandii, coroczny urlop spędzała ze swoją rodziną w Polsce. Zawsze podróżowali razem. Długą podróż z Holandii do Polski na stałe zniosła świetnie. Teraz Lesia ma 4-5 lat. Jest niesamowicie uroczym przyjacielem. Wygląda na rasowego kotka. Poprzedni właściciele mówili, że to mieszaniec kota europejskiego z kotem brytyjskim. Lesia ma przepiękne, niecodzienne prążki, gęstą, mięciutką i puszystą sierść. Mogliśmy się o tym przekonać, kiedy mama wzięła kotkę na kolanka do pamiątkowego, rodzinnego zdjęcia. Każdy kto miał ochotę, mógł pogłaskać Lesię, za co jesteśmy niezmiernie wdzięczni.
Przepiękne i wspólne chwile w świetlicy jednak dobiegły końca. Lesia za odwagę dostała nową mysz do zabawy. Życzymy jej wielu wspaniałych chwil razem z rodziną!
Serdecznie dziękujemy za możliwość poznania tej wspaniałej i uroczej kotki.
Iwona Kowalska, Beata Stefan


