20.04.2023r.-w ramach realizacji innowacji „ZOObacz jakiego mam przyjaciela” gościliśmy pieska Sebastiana Kolińskiego z klasy IIIA o imieniu Cheetos. Odwiedził nas w towarzystwie Sebastiana i jego mamusi.
Urodził się 1 kwietnia. Obecnie ma 9 miesięcy. To bardzo przyjazny piesek. Uwielbia dzieci. Rodzina bardzo chciała mieć czworonoga.Pojawił się w domu jako niespodzianka. Kupiony został z hodowli z rancza. To piesek rasy Staffordshire Bull Terrier.Podobny jest do Amstaffa, jednak mniejszy i łagodniejszy.Śliczny, o czarnym umaszczeniu z widoczną białą plamką na piesi. Wiekszy wzrostem już nie będzie, tylko powiększy się w szerz. Obecnie waży 12 kilo. Jego imię wzięło się z ulubionych chrupek Sebastiana o nazwie Cheetos. Nasz nowy przyjaciel wszedł do świetlicy bardzo zadowolony z ulubioną piszczącą zabawką w kształcie kubka coca-coli w pyszczku.Bardzo ucieszył się na widok dzieci. Im więcej rąk do głaskania, tym lepiej. Wszystkie obwąchiwał i lizał na przywitanie. Cały czas był w ciągłym ruchu.
Ma krótką,piękną, błyszczącą sierść. Jest w pełni zaszczepiony i nie bardzo lubi wizyty u weterynarza. Bawi się z całą rodziną. Najbardziej lubi zabawę w chowanego. Śpi z mamą, Sebastianem, bądź na kanapie. Uwielbia przysmaczki, suchą karmę, twarożek i surową wołowinę. Do jedzonka dodawane mu są witaminki. Nie wymaga specjalnych zabiegów pielęgnacyjnych, prócz kąpieli i obcinania pazurków. Za kąpielami nie przepada, a pazurki obcina mu weterynarz. Lubi towarzystwo dużych psów, spacery i bycie w ciągłym ruchu na świeżym powietrzu. Jest szczęśliwy, kiedy głaszcze się go za uszami i po brzuszku. Kiedy przez pierwszy miesiąc zostawał sam w domu, bardzo niszczył rzeczy w mieszkaniu.Zniszczył listwy przypodłogowe, kwiaty mamy oraz pogryzł odkurzacz. Rodzina zdecydowała się na zakup klatki kennelowej. Odpowiednio wcześnie wprowadzona staje się azylem i bezpiecznym miejscem. Rodzina stara się nie zostawiać pieska samego, tylko wtedy, gdy jest taka konieczność. Kiedy wszyscy wracają do domu, Cheetos podgryza wszystkich, dając upust nagromadzonym emocjom i tęsknocie za ukochanymi osobami.
Jest bardzo żywiołowym szczeniaczkiem. Roznosiła go energia. Skakał z radości jak kangur. Nie można było mu zrobić zdjęcia. Nasza świetlica była dla niego pełnią szczęścia. Mama mówiła, że w domu leży i odpoczywa. Az trudno było w to uwierzyć. Cierpliwie znosił nieustanne głaskanie. Widać było wyraźnie dziecięcą potrzebę kontaktu uczniów ze zwierzakiem. Cheetos niezmiernie szczęśliwy ale i zmęczony ciągłym miętoszeniem udał się na zasłużony odpoczynek do domciu w towarzystwie mamy i nowych piłeczek, które dostał od nas w prezencie.
Mamy nadzieję, że będą należeć do jego ulubionych zabawek. Bardzo serdecznie dziękujemy całej rodzinie za odwiedziny w naszej świetlicy i możliwość poznania tego uroczego pieska.
Niech się zdrowo chowa i będzie dla Was dopełnieniem szczęścia.
Iwona Kowalska, Beata Stefan


